niedziela, 15 grudnia 2013

Zbuduj i zburz

Nieco zużyte już pudełko gry Make'n'Break.
W poprzednim tekście napisałem, że w cenie gry "Moje pierwsze sudoku" można kupić inną - lepszą, ciekawą i dobrze zrobioną grę. By nie być gołosłownym, przedstawiam jedną z takich gier: Make'n'Break. Jest to propozycja wydawnictwa Ravensburger. Ta emocjonująca gra zręcznościowa przeznaczona jest dla 2 – 4 graczy w wieku od 8 do 99 lat. Choć z doświadczenia wiem, że młodsze dzieci też sobie świetnie radzą i dobrze się przy tym bawią.


Tył pudełka.
Od początku: Nazwa gry "Make'n'Break" jest tłumaczona jako "Zbuduj i zburz" - co świetnie odzwierciedla jej zasady. Autorami gry są Andrew i Jack Lawson. Jest ona produkowana w Czechach przez niemiecką firmę Ravensburger Spieleverlag. 
Grę można kupić w cenie około 50 zł. Cena jest adekwatna do jakości i wartości. Istnieje także wersja mini, która kosztuje około 20 zł - lecz jest istotnie okrojona. Osobiście wolałbym wydać więcej i kupić pełną wersję, którą tu prezentuję.


Katy z projektami do wykonania.
Zawartość pudełka: W pudełku "Make'n'Break" znajduje się 10 dużych (wym. w mm 72x24x24) drewnianych klocków w różnych kolorach, 60 kart z projektami budowli, 1 sześcienna kostka, 1 zegar.  Pudełko nie jest przesadnie duże, w środku ma plastikowy (niezbyt wytrzymały) profil w celu łatwego ulokowania wyposażenia. Na opakowaniu zamieszczono graficzne informacje o grze, które są czytelne i przydatne. Krótkie opisy gry podane w 5 językach (polski, czeski, słowacki, węgierski, rosyjski) wprowadzają w zasady gry.

Instrukcja napisana jest przystępnym językiem. Jest podanych kilka przykładów. Zasady są proste.

Rozgrywka: Nie wdając się w szczegóły: pierwszy gracz rzuca kostką (można wylosować od 1 do 3), która określa ilość czasu na budowanie. Na zegarze wciskamy STOP i ustawiamy odpowiedni czas, a gdy konstruktor jest gotowy włączamy zegar. Zawodnik losuje kartonik z projektem, który musi zbudować z klocków. Gdy mu się to uda (budowla musi stać stabilnie i być zgodna z rysunkiem) - burzy i losuje kolejny kartonik i znów buduje. Na każdym z kartoników określona jest liczba punktów, jakie można zdobyć za zbudowanie danej konstrukcji. Gdy czas się skończy, kolej na następną osobę. Instrukcja zakłada 4 kolejki, po których sumuje się punkty ze zbudowanych budowli (każdy zbiera kartoniki ze zrealizowanymi projektami). Mistrzem budowlanym zostaje zawodnik z największą liczbą punktów. 
Możliwe są różne modyfikacje zasad. Można rozdzielić kartoniki ze względu na stopień trudności określony liczbą punktów do zdobycia za daną konstrukcję (1, 2 lub 3). I wówczas gracze mają prawo zdecydować, co będą budować. Może to być przydatne np ze względów taktycznych - na początku budując za 3 punkty a gdy czas się już kończy wziąć coś łatwego za jeden punkt by zdążyć. Z młodszymi dziećmi można grać - bez kart za 3 punkty. Innym wariantem może też być uzależnienie wyboru kartonika od liczby wyrzuconej na kostce. Można też zrezygnować z rzucania kostkami i na sztywno ustalić czas, uwzględniając wiek graczy. Można ewentualnie całkowicie zrezygnować z zegarka a rywalizować w oparciu o szczęście, wynikające z rzucania kostkami, w celu wskazania projektu do zbudowana za 1, 2 lub 3 punkty. 
Jeśli chodzi o projekty do zbudowania to niektóre są z określonymi kolorami a inne pozwalają na dowolny dobór kolorów (ale nie zawsze jest to łatwiejsze). Zdarza się w praktyce, że np budowla za 3 punkty jest łatwiejsza niż ta wyceniona na 2 punkty.
Czas jednej partii to ok. 20-30 minut.

Główną zaletą gry jest jej akcja - rozgrywka jest dynamiczna i pełna emocji. Taktyka i wiedza nie mają tu większego znaczenia. Liczy się szczęście, szybkość i precyzja. Gra uczy kreatywności. Wymaga  spostrzegawczości. I ćwiczy koordynację wzrokowo-ruchową. 

Moja ocena: polecam.
 

czwartek, 5 grudnia 2013

Nudy w pudełku

Choć pudełko wygląda zachęcająco i cena też nie jest kosmiczna, to jednak nie polecam gry "Moje pierwsze Sudoku". Dlaczego? Napiszę za chwilę. Najpierw kilka informacji. Z tekstu na pudełku wynika, że grę wyprodukowano w Izraelu przez Lemada Light Industries Ltd a do polskich sklepów sprowadza ją importer TM Toys Sp. z o. o. ze Szczecina. Na grze widoczne jest logo: KOD KOD International Games. Cokolwiek to znaczy. W "Moje pierwsze Sudoku" grać może od 1 do 4 graczy. Gra jest przeznaczona dla dzieci w wieku 4-10 lat. Pierwsza uwaga: przedział wiekowy jest źle oszacowany. Moim zdaniem powinien być od 7 lat.
Jak podano na opakowaniu gra "bazuje na łamigłówkach logicznych Sudoku, które podbiły cały świat". Uważam, że w tego rodzaju grze logicznej przygotowywanie wersji "junior" jest pomyłką.

sobota, 30 listopada 2013

Rękodzieło z Pracowni Twórczej

Lalka (fot. Dom na Osiedlu)
Nadchodzący grudzień to czas intensywnych zakupów, których lepiej nie odkładać na ostatnią chwilę. Szczególnym wyzwaniem jest kupno prezentów. Nie rozwijając się na temat trudności z tym związanych podpowiem ciekawe rozwiązanie, które staje się coraz bardziej modne: KUPUJCIE RĘKODZIEŁO. 

Szczególnie polecam przedmioty z Pracowni Twórczej "Domu na Osiedlu", gdzie artyści (osoby niepełnosprawne intelektualnie) projektują i wykonują tkaniny unikatowe, przedmioty użytkowe (np. pantofle, etui na telefon, torby, kosmetyczki, biżuterię z filcu, lalki, zabawki, zakładki do książek), rysunki, obrazy, grafiki. W swej ofercie Pracownia ma też szeroki wybór kart świątecznych.



Projekt lalki i w trakcie realizacji (fot. Dom na Osiedlu)




Gotowa lalka (fot. Dom na Osiedlu)

Dlaczego polecam?

niedziela, 24 listopada 2013

Minifigurki LEGO

Saszetka z 10. serii Minifigurek LEGO.
Minifigurka LEGO to drobiazg z saszetki. Upraszczając można napisać, że jest to po prostu ludzik LEGO. Ale ludzik niezwykły. Takiego nie spotkamy w żadnym zestawie. W saszetce prócz minifigurki do składania znajdują się odpowiednie akcesoria oraz podstawka. 

Pierwsza seria minifigurek LEGO pojawiła się w 2010 roku. Aktualnie w sprzedaży jest już seria z numerem 11. Serie różnią się kolorami. Bieżący kolor to zielony. Ale wciąż kupić można saszetki ze wszystkich poprzednich serii. Każda seria obejmuje 16 minifigurek do zbierania. Jedna saszetka to jedna figurka. Kupując saszetkę nie wiemy jaką figurkę znajdziemy w środku. To dodaje emocji przy kolekcjonowaniu. Ale nim się uzbiera wszystkie ludzki, pewnie jakiś się powtórzy. Jednak z doświadczenia wiem, że saszetki są dobrze pomieszane w sklepach i powtórki nie są częste. Dla tych, którzy nie lubią niespodzianek mam podpowiedź: można próbować wymacać charakterystyczny element figurki (np. akcesorium). Mnie się to udaje. Stosowałem tą metodę mając już połowę figurek, gdy ryzyko kupienia posiadanej figurki było już spore.

Ulotka z wizerunkami Minifigurek LEGO z 10. serii.
Minifigurki LEGO są typową zabawką kolekcjonerską. W saszetce znajdziemy ulotkę z wizerunkami wszystkich minifigurek z danej serii, na której można sobie zaznaczać którą się już ma. Poza tym ulotka jest potrzebna, by zobaczyć jakich bohaterów można spotkać w danej serii, bo wszystkich jest 16 a na grafice saszetki nie jest tylu widocznych. Ponieważ bieżącą  jest już seria 11, łatwo można obliczyć, że wszystkich minifuguerk jakie można uzbierać jest już 176 (+ Mr. Gold - o którym będzie dalej). 
Jeśli chodzi o same figurki, to są one ładnie i z detalami wykonane. Są przeróżne. Przedstawiają różne zawody, bohaterów, postacie historyczne i fikcyjne. Można spotkać figurki typowe dla chłopców i typowe dla dziewcząt. Jednak przed zakupem nie wiadomo na jaką się trafi. Elementy figurek pasują do ludzików LEGO z normalnych zestawów, także można się nimi bawić, mieszać, łączyć. Dołączona do każdej minifigurki podstawka umożliwia jej stabilne postawienie - gdyby ktoś robił wystawę kolekcji. 

Opisywana zabawka świetnie nadaje się na drobny upominek dla zbieraczy i niezbieraczy LEGO. Ich cena waha się od 5 do 10 zł. Cena katalogowa - 9,99 zł. Warto szukać tańszych okazji, bo na prawdę są. Cena jest pewnym minusem. Bo o ile 5 zł jest do zniesienia. To 10 zł już nie dla każdego. Jednak jest to cena adekwatna do jakości. Poza tym zamiast kupować różne śmieciowe zabaweczki, jajka niespodzianki lub inne odpustowe "cudeńka", lepiej kupić taką minifigurkę. Jest to drobiazg, który moim zdaniem ucieszy każde dziecko. Ale uwaga: na jednej się nie skończy.

Minifigurki LEGO z różnych serii.

Dla wyrafinowanych kolekcjonerów LEGO także przygotowało niespodziankę. W dziesiątej, jubileuszowej serii, poza 16 ludzikami, do znalezienia jest "złoty pan" - jako 17 figurka. Taka specjalna złota figurka została rozmieszczona losowo w saszetkach na całym świecie w ilości 5000 sztuk. Po znalezieniu Mr. Gold`a można zarejestrować jego kod na stronie http://minifigures.lego.com/en-us/default.aspx, dzięki czemu można uzyskać numer danej figurki. Wówczas stanie się ona całkowicie unikatowa. Jak widać na przywołanej stronie internetowej do tej pory odnaleziono 1837 złotych figurek (z czego 17 w Polsce).

czwartek, 14 listopada 2013

Silikonowe foremki


Silikonowe foremki do babeczek
W Biedronce pojawiły się (znów) silikonowe formy do pieczenia ciast, ciasteczek i babeczek. Zresztą można je kupić także w innych sklepach np. w Rossmannie. Ale czy warto?
No pewnie, że tak. Silikonowe foremki to nowoczesne rozwiązanie w kuchni. Nie są drogie (te z Biedronki kosztują 11,99 zł). Są bezpieczne. Jak zapewniają producenci można ich używać w temperaturze od -40 °C do +230 °C. Silikon jest bezwonny i nie wchodzi w reakcje z żywnością. Zaletą jest dobre przewodzenie ciepła i co dla mnie bardzo cenne - dzięki elastyczności takich form łatwiej wyjmować wypieki. Formy można (tak jak metalowe) stosować także do przygotowywania deserów na zimno. Wśród zalet wymienić jeszcze należy łatwość czyszczenia.
Doświadczania własne: póki co pozytywne. A formy  do pieczenia babeczek stosujemy już od wielu miesięcy. Nie trzeba ich smarować tłuszczem, posypywać bułką tartą itp. Ciasto łatwo się wyjmuje, nic nie przywiera. To zupełnie inna jakość pieczenia, niż te stare rdzewiejące blachy.
 
Jako bonus najprostszy przepis na TAKIE babeczki: 




PRZEPIS NA BABECZKI

2 szklanki mąki, 1 szklanka cukru, 2 łyżeczki proszku do pieczenia,
1 jajko, 1 szklanka mleka, pół kostki masła lub margaryny. 

Jajko utrzeć z cukrem, dodać resztę składników i dokładnie wymieszać. 

Foremek nie trzeba smarować tłuszczem.

Jeśli chcemy mieć coś w środku można nalać ciasta do połowy foremki,
włożyć coś np. kostkę czekolady, gęsty budyń i zalać do pełności.

Piec 20-25 minut w temperaturze 180-200 °C.



Silikonowe formy są dostępne w różnych kształtach i wzorach, dzięki czemu można uzyskać ciekawe kształty wypieków. 
W sklepach gotowa jest już świąteczna oferta np.: gwiazdki, dzwonki, choinki, bałwanki. 
Nie polecam konkretnego producenta. Bo myślę, że nie ma to znaczenia. Silikon - to silikon. Pewnie każdy jest chiński.





Wiele osób (w tym ja) na myśl o włożeniu miękkich, silikonowych (w skojarzeniu gumiastych) foremek do rozgrzanego piekarnika ma obawy, że one po prostu się stopią. Bez obaw. Nic takiego się nie stanie. Należy oczywiście przestrzegać zasad bezpieczeństwa podawanych na opakowaniach przez producentów czy też importerów). Na przykład nie przekraczać 230 °C; przed pierwszym użyciem umyć dokładnie, osuszyć i posmarować niewielką ilością tłuszczu; nie dopuszczać do bezpośredniego kontaktu z otwartym ogniem lub płytą grzewczą; nie wstawiać pustych foremek do piekarnika; nie używać ostrych noży.

niedziela, 3 listopada 2013

gra Superfarmer


Po rozegranej wczoraj partyjce w Superfarmera, potwierdziłem swe wcześniejsze wrażenie, że jest to jedna z najlepszych gier planszowych (czy może pudełkowych – bo planszy akurat nie posiada) w jakie grałem. Gra pochodzi z wydawnictwa Granna. Opisuję kieszonkową wersję gry. To ciekawa gra edukacyjna przeznaczona dla 2 – 6 graczy w wieku od 7 do 99 lat. Granica wieku ustalona zasadnie, gdyż młodsze dzieci mają trudność ze zrozumieniem zasad i realizacją taktyki.

Gra Superfarmer - wersja kieszonkowa
Od początku: Historia gry jest bardzo ciekawa. Można się o tym przekonać oglądając filmik http://www.youtube.com/watch?v=kfM-W8X_5tY#t=23 lub wchodząc na stronę http://www.superfarmer.pl/starawersja/o-grze02.html . Napiszę skrótowo, że wymyślił ją w czasie II Wojny Światowej polski matematyk – profesor Karol Borsuk. Był to jego pomysł na utrzymanie rodziny w trudnych czasach. Gra powstawała domowymi metodami. Oryginalne egzemplarze spłonęły w trakcie powstania warszawskiego. Po wojnie odnaleziono jeden egzemplarz poza Warszawą. Pierwotna nazwa gry to „Hodowla zwierzątek”. Wydawnictwo Granna wznowiło grę w 1997 roku. W 2002 roku powstała kieszonkowa wersja, z której miałem okazję korzystać. W 2012 roku do sklepów trafiła kontynuacja Superfarmera – gra Rancho. Premiera tej wzbogaconej wersji odbyła się w Muzeum Powstania Warszawskiego. Są też inne wersje: Jubileuszowa, Superfarmer z Rancha.
Cena wynosi ok. 15 zł (wersja kieszonkowa), ok. 35 zł (wersja tradycyjna), ok. 60 zł (wersja DeLux), ok. 40 zł (wersja tradycyjna - edycja 2013). 

niedziela, 20 października 2013

Gdzie kupić LEGO? Tanio, szybko, do domu.

We wcześniejszych postach zachęcałem do zabawy z klockami LEGO. Dziś napiszę gdzie można kupić te klocki w dobrej cenie. Właśnie cena jest jednym z nielicznych mankamentów produktów z tej serii. Aby go nieco zneutralizować warto szukać sklepów oferujących dobre ceny. Jaka cena jest dobra? Na pewno niższa niż sugerowana w katalogu. Katalogi LEGO wydawane są co pół roku i można je bezpłatnie otrzymać w sklepach branży zabawkarskiej lub salonach firmowych LEGO.
Sklepy firmowe wydają się być dobrym miejscem zakupu. Mają za pewne duży wybór zestawów, obsługa jest dobrze zorientowana w temacie, można otrzymać katalog i dostać lub kupić inne gadżety, są też ciekawe promocje organizowane przez firmę LEGO.
Ja jednak polecam zakupy w Internecie. Gdzie jedynym minusem są koszty dostawy. 
Weźmy pod rozważenie dwa zestawy: 

środa, 16 października 2013

Dobry instalator C.O.

Doradziłem już jak i jaki wybrać kocioł węglowy do C.O oraz gdzie kupić taniej niż u autoryzowanego sprzedawcy. Czas napisać komu można zlecić instalację centralnego ogrzewania. Mam w tym względzie pozytywne doświadczenie i mogę polecić fachowca, który u mnie zakładał.

Rafał Lisik - hydraulik z uprawnieniami do instalacji centralnego ogrzewania. W mojej ocenie człowiek pracowity i uczciwy. Posiada duży samochód także z transportem materiałów i sprzętu nie ma problemu. Pomaga mu kolega, więc praca idzie dość sprawnie. Jedynym mankamentem było to, że zaczęli jeden dzień później niż ustalaliśmy o czym pan Rafał poinformował mnie telefonicznie (musiał być danego dnia w pracy). Instalacja została wykonana solidnie, zgodnie z umową. Koszt adekwatny do pracy, bez naciągania, nawet z małym rabatem na koniec. Doradzam jednak czuwać lub dokładnie się umówić co do ułożenia rurek, by były jak najbardziej ukryte.

Fachowiec dokładnie sprawdził czy wszystko działa dobrze, a gdy po 2 miesiącach napaliłem i maiłem obawy, że coś jest nie tak, bez problemu przyjechał w umówionym dniu i wszystko sprawdził. Okazało się, że było w porządku. Nauczył ponownie jak palić i obsługiwać piec.

Polecam jako instalatora centralnego ogrzewania. Jeśli ktoś potrzebuje, proszę pisać - dam kontakt.

wtorek, 15 października 2013

Ile wart jest kocioł C.O. Zębiec - gdzie kupić?

Kocioł C.O. chciałem kupić u autoryzowanego sprzedawcy - by mieć pewność, że będzie nowy, w idealnym stanie, z pełną gwarancją i dostępem do serwisu w przyszłości. Liczyłem też, że kupując z punktu polecanego przez producenta będę miał jakieś profity - choćby niższą cenę. 

Nic z tego. 

Przeczytaj, bo opiszę mechanizmy dotyczące pewnie nie tylko kotłów C.O.

niedziela, 13 października 2013

Wybór kotła węglowego do centralnego ogrzewania

Zbliża się zima. Czas najwyższy zadbać o to, by zimą nie było zimno. Tym, którzy zastanawiają się jaki wybrać kocioł stałopalny do centralnego ogrzewania, może pomogę oszczędzić trochę czasu. Gdy w Leroy Merlin, Obi czy Castoramie przemierzacie alejki z wystawionymi kotłami i zastanawiacie się który wybrać, mogę powiedzieć jedno: ŻADEN z nich.

wtorek, 8 października 2013

Bida w Sądzie na Pomorskiej

Doświadczając na własnej skórze powiedzenia "Kazał pan - musiał sam", udałem się dziś do Sądu Rejonowego dla Łodzi Śródmieścia a konkretnie do XX Wydziału Gospodarczego - KRS, by dokonać aktualizacji danych. Na miejscu, okazało się że braknie mi druków. Poprosiłem panią o trzy czyste. Ale pani z pokoju 206/207 odmówiła. Mówiąc bym sobie skserował. Bo oni też mają mało, są z tego rozliczani a kserować muszą za własne pieniądze. 
Taaa.
Ja też musiałem za własne pieniądze. Ale skoro Sąd taki biedny. 
Życie... Życie... Życie uczy ...

sobota, 5 października 2013

Wartościowa książka dla dzieci

Polecam książkę "Bajki mojej babci" autorstwa Teresy Podleś. Autorka pisząc te bajki, sama była już prababcią, miała prawie dziewięćdziesiąt lat.

W książce wydanej przez Wydawnictwo Skrzat z Krakowa zamieszczono 20 krótkich, zabawnych rymowanek. Bajeczki są mądre i zawierają morały. 

Książka wydana jest w twardej oprawie, składa się z 48 stron. Wymiary 20 x 20 cm. Cena wynosi około 10 zł. A jak się dobrze poszuka to w internecie można nabyć za niecałe 8 zł, ale dochodzą koszty przesyłki. To naprawdę tanio, a książka może być doskonałym prezentem czy często czytaną pozycją w dziecięcej biblioteczce.

Okładka książki Teresy Podleś pt. "Bajki mojej babci"

Nasze doświadczenia: Książkę tą wypożyczyliśmy kiedyś z dziećmi z biblioteki i tak nam się spodobała, że zapragnęliśmy ją mieć. A że do biblioteki książki trzeba zwracać - postanowiliśmy ją kupić. Gdy zobaczyliśmy jej cenę w Internecie, postanowiliśmy zamówić od razu 5 egzemplarzy, by mieć na drobne podarki dla dzieci z rodziny i przyjaciół. Warto tak zrobić, bo płaci się jeden koszt przesyłki. Polecam nabycie tej pozycji i czytanie dzieciom tych bajek. Rodzicom też się spodoba.

piątek, 4 października 2013

Konto za Zero - pierwszy haczyk

Saldo debetowe w rzeczywistości nie prezentuje się tak pięknie jak to wynika z ulotki.

Fragment ulotki PKO Konto za Zero. Dopisek 16% zrobiłem ja - bo bank tego w ulotce nie podał.

Tak naprawdę wysokość salda jest zależna od systematycznych wpływów z trzech ostatnich miesięcy. Jest to ich średnia, ale debet nie może przekroczyć 1000 zł. Debet jest dostępny dopiero pierwszego dnia kolejnego miesiąca po wpływie stałego przelewu. Zatem osoba, która założyła Konto za Zero, z debetu może skorzystać dopiero w kolejnym miesiącu. Ponadto bank wyliczając średnią z trzech miesięcy, dzieli wpływ z pierwszego miesiąca na 3 (jako trzy miesiące, a że konto ma ktoś np dopiero miesiąc bank liczy poprzednie miesiące - kiedy konta się jeszcze nie miało jako zerowe wpływy). Zatem tak konkretnie z pełnego debetu można skorzystać dopiero po trzech miesiącach.

W ulotce to kilka cudnych linijek a w umowie to cała strona ze szczegółami, informacjami jak może się zmienić oprocentowanie i co nam bank zrobi jeśli debetu nie spłacimy. Z ulotki też się nie dowiesz jak debet czy kredyt odnawialny jest oprocentowany.

Druga ściema to kredyt odnawialny. Może on być dostępny od ręki. Należy jednak wpłacić 60 zł opłaty jednorazowej. No i jeszcze jedno - nie każdemu on przysługuje. Zależy od wysokości wpływów na konto. I jak zwykle w bankach: dobre warunki kredytu dla bogatych a dla osób, którym by się przydało - figa z makiem. 

Krótko: saldo debetowe i kredyt odnawialny to dobra oferta ALE debet nie jest dostępny w każdej chwili tylko od nowego miesiąca i to nie w pełni a kredyt odnawialny jest płatny (jednorazowo) i nie jest dla każdego :(.

czwartek, 3 października 2013

Konto za Zero w PKO BP - 5 minut w wygodnym fotelu

Kierując się pobudkami opisanymi parę dni temu: http://bez-owijaczy.blogspot.com/2013/09/jednak-zostaje-na-probe.html poszedłem dziś do banku PKO BP przy ul. Kościuszki w Łodzi w sprawie Konta za Zero. Zmartwiłem się (choć wcale nie zdziwiłem) widząc sporą kolejkę i tylko 2-3 czynne okienka. Ledwo spytałem się pewnej starszej pani czy ona jest ostania i nie zdążyła mi nawet odpowiedzieć, że teraz już nie jest ostatnia, gdy podeszła pani punkt informacyjny.  
Widuję ją często, gdy w nieudolny sposób próbuje wyciągnąć kogoś z kolejki, by ją zmniejszyć. Ale zwykle nie może załatwić danej sprawy, więc kończy się na pogaduchach z kolejkowiczami lub obdarowaniu ulotkami. No przepraszam, raz sprawdziła mi historię rachunku czy coś takiego. Ale z kolei widywałem zabawne sytuacje gdy kierowała kogoś do okienka, w którym osoba się dowiadywała, że tego tu nie załatwi. Lub zachęcała, by podejść w sprawie wypłaty do okienka, które kasą nie jest i w którym nim się człowiek zorientował o co chodzi opadały żaluzje.
I dziś właśnie pani mobilny punkt informacyjny podeszła do mnie i pyta z jaką sprawą przychodzę do banku. Ja na to nie skupiając się na szczegółach: Założyć Konto za Zero. Pani pierw się zaświeciły oczy, potem zrobiła minę i gest, które zrozumiałem: to skandal, w tej sprawie nie można stać w kolejce. I powiedziała: proszę pójść ze mną. Posadziła mnie w innym pomieszczeniu, w wygodnym fotelu i powiedziała bym czekał, że zaraz ktoś do mnie podejdzie. Wróciła po paru minutach mówiąc, że wszystko załatwiła i musimy chwilę poczekać. Poczułem się jakbym chciał wpłacić lub wypłacić pół walizki pieniędzy. No, ale nic. Siedzę. Pani zagaduje. Z rozmowy okazuje się, że użyłem złego słowa, bo nie chcę założyć nowego konta, tylko przekształcić stare w Konto za Zero. "Aaa to ma pan już u nas konto. Pan chce tylko przekształcić. Nie założyć. Uuu to trzeba załatwić u doradcy w okienku" - usłyszałem. I siedzenie w fotelu skończyło się po pięciu minutach. Musiałem wrócić do kolejki. Szczęśliwie nikt nie doszedł :) . Nikt też nie ubył :( .
Gdy dotarła nasza wreszcie kolej i już z żoną oddaliśmy swe dowody w ręce pani doradcy Moniki, pani mobilny punkt informacyjny dostarczyła mi ponownie wrażeń. Nie, nie zabrała nas na wycieczkę po banku. Ale w pewnym sensie wygoniła nas od okienka. Tzn. uprzejmie doniosła pani doradcy Monice, że przyszedł pan, z którym pani doradca Monika była umówiona. Zatem pani Monika serdecznie nas przeprosiła, mówiąc że pan już stał i ma tylko podpisać dokumenty i byśmy poczekali na uboczu chwilę. W między czasie kolejka stopniała. Zrobiły się wolne okienka. Pani doradca Monika zapewniała, że jeszcze tylko dwie minuty. I faktycznie po chwili wróciliśmy do okienka.
W banku zapomniałem, że jestem blogerem i nie zmierzyłem czasu oczekiwania i załatwiania sprawy. Szacuję, że w banku spędziłem ponad godzinę. Pół godziny w kolejce i pół godziny przy okienku.

Uwagi końcowe: 
  1. Zamiast zatrudniać panią mobilny punkt informacyjny dorzuciliby jednego doradcę lub kasjerkę a w zakresie podstawowych informacji przeszkolili ochroniarza - bo się facet zwykle nudzi.
  2. Ależ bank musi mieć profity z każdego konta (nawet za zero), jeśli tak zaczęli nadskakiwać, gdy pani mobilny punkt informacyjny zrozumiała, że chcę założyć nowe konto. A jakież profity - pracownik werbujący osobę do założenia konta, skoro do zamkniętych okienek przy sporej kolejce nie było chętnych a do spisania umowy na nowe konto w kilka minut, by się ktoś znalazł. Poza tym pani doradca Monika - też zachęcała nie do przekształcenia, lecz do założenia nowego rachunku. Obiecywała, że o nowym numerze konta zawiadomi listownie instytucje przez nas wskazane.

poniedziałek, 30 września 2013

Jednak zostaję - na próbę ...

Ochłonąwszy nieco po zdenerwowaniu z powodu podwyżek opłat w banku PKO BP, postanowiłem dać bankowi jeszcze jedną szansę. 
Zlikwidowałem już rachunek oszczędnościowy. Konto pozostawię jednak w PKO BP. Przekształcę stare Superkonto (które super wcale nie jest) w Konto za Zero. Tak naprawdę, konta ze zero można znaleźć w różnych bankach. W każdym są narzucone jakieś warunki, które posiadacz musi spełnić, by być zwolnionym z opłat. 
Do pozostania w PKO BP skłoniło mnie: przyzwyczajenie, znajomość lokalizacji bankomatów, bliskość oddziału, znajomość obsługi serwisu internetowego. Nie bez znaczenia było też społeczne zaangażowanie banku jakiego doświadczyłem (czytaj: http://bez-owijaczy.blogspot.com/2013/09/bank-instytucja-charytatywna.html). 

Oczywiście Konto za Zero jest za zero pod pewnymi warunkami:
- trzeba mieć łączne miesięczne wpływy w kwocie co najmniej 1500 zł (inaczej 6,90 zł/miesięcznie);
- trzeba dokonać płatności kartą debetową w kwocie co najmniej 250 zł  (inaczej 2,90 zł/miesięcznie); 
- trzeba zrezygnować z karty zdrapki i przelewy zatwierdzać kodem smsowym (bezpłatna usługa IKO) (za każdą zdrapkę jest opłata 1 gr). 

Opłaty za usługi dodatkowe:
- 50 zł za przekształcenie konta w Konto za Zero (by oszczędzić można zlikwidować swoje stare konto i założyć nowe Konto za Zero z innym numerem),
- 14,99 zł za wybór karty z niestandardowym wzorem,
- 5zł/miesięcznie za powiadomienia sms o wszystkich operacjach na koncie,
- 16% wynoszą odsetki od debetu (przykład: bierzemy debet 500 zł i spłacamy po 30 dniach zapłacimy za to 6,58 zł odsetek, bo (500 x 0,16 x 30) : 365 (rok). 

Zalety:
- zero opłat za prowadzenie konta, za kartę, za przelewy krajowe (przy spełnionych wyżej warunkach),
- zero opłat za wypłaty z bankomatów PKO BP i BZ WBK,
- zero opłat za realizację zleceń stałych,
- zero opłat za dostęp do bankowości elektronicznej iPKO,
- karta debetowa z funkcją zbliżeniową,
- saldo debetowe 1000 zł,
- darmowa aplikacja IKO (bank w telefonie),
- promocje (np. 10 zł premii za rachunki telefoniczne, przedłużenie gwarancji na sprzęt RTV i AGD; promocyjny zestaw w Mc Donald`s).

Jeszcze nie wiem czy polecam Konto za Zero. Przedstawione informacje pochodzą z rozmów z pracownikami banku, ulotki i moich analiz. Zgodnie z obietnicą z postu: http://bez-owijaczy.blogspot.com/2013/08/po-co-siedziec-w-tym-beznadziejnym-pko.html informuję jaką podjąłem decyzję odnośnie zmiany konta bankowego.

niedziela, 29 września 2013

klocki LEGO - zalety i wady, moja opinia

Czas na opinię na temat klocków LEGO. Zacznę od przedstawienia plusów i minusów tego rodzaju zabawek.

Przykładowy zestaw Lego City - quad policyjny (60006)

Przykładowy zestaw Lego Friends - salon dla zwierząt w Heartlake (41007)

piątek, 27 września 2013

klocki LEGO - informacje i ciekawostki

Znają je, chyba, wszyscy. Ale skąd się biorą klocki LEGO? Oto kilka ciekawostek: Firmę produkującą zabawki założył 12 października 1932 roku w Danii Oleg Kirk Christiansen, ale  nazwa LEGO została przyjęta w 1934 roku.  Jest to skrót z duńskiego zwrotu "Leg godt" (baw się dobrze). Jak podaje strona http://aboutus.lego.com/pl-pl/lego-group/the_lego_history firma w ciągu 80 lat istnienia rozwinęła się "od niewielkiego warsztatu stolarskiego do nowoczesnego przedsiębiorstwa o globalnym zasięgu, będącego trzecim co do wielkości sprzedaży producentem zabawek na świecie". Firma przekazywana była z ojca na syna i obecnym właścicielem jest wnuk założyciela.
Jeśli chodzi o klocki to zaczęły być produkowane w 1949 roku a sposób ich łączenia został opatentowany 28 stycznia 1958. Wyjątkowość klocków LEGO oparta jest właśnie na sposobie łączenia za pomocą wypustek i odpowiadających im gniazd oraz idealnym dopasowaniu wszystkich elementów. Wszystko to stwarza nieograniczoną ilość kombinacji.   
Lego City - łazik księżycowy (3365)
Klocki sprzedawane są w zestawach. Do każdego zestawu dołączona jest instrukcja. Oczywiście klocki z różnych zestawów pasują do siebie i można je mieszać. Co ważne nawet te sprzed wielu lat pasują to tych obecnie produkowanych. Zestawy są podzielone na serie tematyczne. Obecnie najpopularniejsze serie to: 
Lego City - miasto, pojazdy, instytucje np. policja, straż pożarna, straż przybrzeżna, policja leśna, budowlańcy, kopalnia, stacja benzynowa, kolej, lotnisko, centrum kosmiczne.
Lego Friends - zestawy dla dziewczynek z mini laleczkami Lego, zwierzątka, domy, kawiarnie, miasteczko Heartlake. 
Lego Ninjago - ninja i ich wrogowie.

poniedziałek, 23 września 2013

klocki LEGO sprzed lat

Dla wszystkich, którzy wzruszyli się wspomnieniami o klockach LEGO i zatęsknili za swoimi zestawami mam miłą wiadomość. Jest strona internetowa, na której zamieszczono wykaz prawie wszystkich zestawów od 1965 roku. Większość opatrzona ilustracją. Można zatem odszukać swój pierwszy zestaw LEGO. Każdy zestaw opatrzony jest numerem.
Polecam stronę http://brickset.com/browse/ . Idealna nie jest, ale stanowi dużą bazę danych. Jest na bieżąco aktualizowana. Ukazuje zestawy nie tylko z przeszłości i teraźniejszości, ale także z przyszłości. Bo można obejrzeć zestawy datowane na 2014 rok. Na stronie dostępne są też niektóre instrukcje, opinie, forum i inne. Niestety strona jest anglojęzyczna.

Pojazd z klocków LEGO. Zestaw z 1965 roku.
Zdjęcie z: http://brickset.com/browse/years/?year=1965

Poniżej zamieszczam ilustracje ze strony http://brickset.com/browse/ niektórych z moich zestawów klocków LEGO sprzed lat.













 



 Ach, wspomnienia.  Mieliście klocki LEGO?

niedziela, 22 września 2013

klocki LEGO - ponadczasowe

Gdy rok temu wyjąłem moje "stare" klocki LEGO nie sądziłem, że dzieci będą się nimi bawić z zapałem i same zaczną zbierać (prosić o kupowanie) nowych zestawów. Okazuje się, że LEGO są naprawdę ponadczasowe.

Okładka katalogu LEGO z 1992 roku.

środa, 18 września 2013

Pałeczki z woreczka

Wspominając urodzinowy obiad na myśl przychodzi mi pyszne mięsko. A wspomnienie tym bardziej miłe, że przy robieniu tego dania wcale nie było wiele pracy. Dlatego też polecam Winiary - Pomysł na ... Soczystego kurczaka z czosnkiem i ziołami.  
Cena tego produktu wynosi około 3,50 zł. W górnej części torebki znajduje się woreczek z zapinką do którego należy włożyć 1 kg (około 8 sztuk) pałek z kurczaka i wsypać przyprawy znajdujące się w dolnej części torebki. Opakowanie jest praktyczne i czytelne. Zawiera dobrze opisany sposób przygotowania oraz informacje dodatkowe i ciekawostki.
Przygotowanie dania zgodnie z przepisem było proste i zajęło podaną przez producenta ilość czasu. Jedyne na co trzeba zwrócić uwagę to umieszczenie woreczka na niskim poziomie piekarnika. Po wyjęciu z piekarnika należy uważać bo woreczek jest gorący. Zaletą takiego sposobu pieczenia jest brak konieczności dodawania tłuszczu. Mięso pieczone w woreczku zachowuje swoje wartości odżywcze, bo piecze się we własnym sosie. Nie bez znaczenia jest też to, że po upieczeniu woreczek się wyrzuca i zmywania jest mniej.
A co właściwie dosypałem do mięsa?  Przez lata producenci dodatków w proszku przyzwyczaili nas, że sypiemy chemię.  Teraz tendencja jest odwrotna.  Winiary - Pomysł na ... Soczystego kurczaka z czosnkiem i ziołami nie zawiera barwników, konserwantu ani glutaminianu sodu. Kolorowy proszek, który wsypałem do woreczka z pałeczkami z kurczaka do mieszanka suszonych warzyw i przypraw. Jedynym dodatkiem są aromaty i regulator kwasowości (kwas cytrynowy). Mieszanka nadaje mięsu odpowiedni aromat i smak. Myślę, że korzystać z tego Pomysłu...
Pomysł... dostępny także w wariancie z papryką i ziołami, w ziołach z nutą cytryny, słodko-kwaśnym.
Oczywiście samo mięso to jeszcze nie obiad. Trzeba uzupełnić o dodatki np ryż i surówkę.

sobota, 14 września 2013

Zakup mebli. Jak nie tracić czasu i pieniędzy? Pojechać do ORDOMU.

Gdy na początku września odwiedziliśmy kilka sklepów meblowych, potwierdziłem moją wcześniejszą opinię: Szkoda czasu na chodzenie po sklepach. Szkoda pieniędzy na benzynę/bilety. Lepiej od razu jechać do salonu meblowego ORDOM przy ul. Milionowej 55 (róg Alei Marszałka E. Śmigłego-Rydza). Z dojechaniem nie powinno być problemu (sporo linii MPK, opcja zaparkowania w pobliżu). 
Ale po kolei: Najpierw była Agata Meble - zapamiętałem, że wybór jest dość spory i świetny darmowy figlo raj dla dzieci (dobry pomysł), fajne meble młodzieżowe. Później Ambra - bo blisko, ale to mały sklep, mały wybór. W salonie Bodzio - przytłaczająca cisza, ciekawe meble (ale mały wybór kolorów). W Black Red White - meble tej firmy i nic więcej.  

Polecam ograniczenie poszukiwania do salonu ORDOM, ponieważ z mojego doświadczenia, obserwacji i analizy wynika, że mają największy wybór mebli, oferują także meble dostępne w innych sklepach i to często za niższą cenę, ceny mają naprawdę konkurencyjne. Jeśli chodzi o ceny, to nie bez znaczenia są wyprzedaże, promocje (np 100 zł rabatu przy wydanym 1000 zł - ale dotyczy to wybranych mebli i nie jest to stała promocja). Natomiast stałą korzyścią jest bezpłatny transport na terenie miasta Łodzi z wniesieniem do mieszkania. Podkreślam "z wniesieniem", ponieważ transport oferują praktycznie wszystkie sklepy, ale wniesienie chyba tylko ORDOM. 

Jestem przekonany do sklepu ORDOM, bo już kolejny raz (po sprawdzeniu konkurencji) wybrałem właśnie to miejsce. I również tym razem obsługa była dostępna, miała czas i kompetencje. Udało się też skorzystać z rat 0%. I to bez żadnej ściemy. Po prostu kwota zakupu podzielona na ilość rat i tyle do spłaty. Warto zwrócić na to uwagę, bo niektóre sklepy oferujące raty 0% doliczają ubezpieczenie lub inne opłaty, przez co suma rat staje się sporo wyższa niż całkowita kwota zakupu. Transport umówiony za kilka dni, przyjechał o wyznaczonym czasie. Meble panowie ochoczo wnieśli i postawili we wskazane miejsce.
Tu jednak pojawił się problem.

wtorek, 10 września 2013

Granna - instrukcja do gry

Logo uzyskane z:
http://www.granna.pl/aktualnosci
Dostaliśmy dla dzieci grę - Quiz ortograficzny Granny. Ale instrukcja gdzieś się nam zgubiła. Szukam, więc w Internecie. Pierwsze co mi się wyświetliło to kilka forów internetowych, na których "zrozpaczeni" ludzie proszą o pomoc w znalezieniu instrukcji. I cieszą się jak im ktoś w skrócie opisał. Westchnąłem tylko OmG!
I zajrzałem na stronę http://www.granna.pl. A tam spis wszystkich gier wydanych przez tą firmę wraz z recenzjami i instrukcjami. Niestety do "Quizu ortograficznego" instrukcji nie było. Napisałem, zatem maila do Granny i dzień później otrzymałem instrukcję w pdfie z życzeniami miłej zabawy. Miło, szybko, bezkosztownie. 

Zatem podpowiedź dla poszukiwaczy instrukcji do gier czy innych produktów:
- Nie błąkajcie się (wchodźcie od razu na stronę producenta).
- Nie lękajcie się (piszcie do producenta z prośbą o przesłanie). 


Zadowolony z takiej obsługi klienta poczytałem nieco o wydawnictwie Granna i w kilku zdaniach podzielę się z Wami. Podoba mi się historia rozwoju firmy.

sobota, 7 września 2013

Fundacje bankowe - kto komu pomaga

Chcąc domknąć temat charytatywnej działalności banków napiszę o fundacjach bankowych. W swoim życiu zatchnąłem się z darowiznami od dwóch takich fundacji. I mogę własnym doświadczeniem potwierdzić, że wspierają one finansowo działania realizowane przez organizacje pozarządowe. 

W roku 2004, kiedy to Fundacja Banku Zachodniego WBK powołała do życia program grantowy Bank Dziecięcych Uśmiechów przedstawiciele Fundacji przyjechali do Odrzywołu na wyjazd wakacyjny dla dzieci organizowany przez Stowarzyszenie im. Matki Teresy z Kalkuty i przekazali czek na 8000 zł. Nie wiem jak było to załatwiane, ale było bardzo miłe i do dziś pamiętam tą chwilę. 
Ze strony internetowej Stowarzyszenia można dowiedzieć się, że pomocy finansowej udzieliła również Fundacja Bankowa im. dr Mariana Kantona. Choć nie pamiętam kiedy to miało miejsce. 
Natomiast mogę potwierdzić, że z Fundacji Bankowej im. dr Mariana Kantona można otrzymać wsparcie, bo osobiście wystarałem się o darowiznę 1000 zł na zajęcia hipoterapii dla mieszkańców Domu na Osiedlu. Było to w czerwcu 2011 roku. 

Pozyskanie dotacji z fundacji bankowej jest łatwiejsze niż np z samorządu, ale trochę formalności zwykle spełnić trzeba. Ze względu na ograniczone zasoby finansowe niektórzy darczyńcy wprowadzają formułę konkursów, w których wybierają projekty, które dofinansują. Fundacje ograniczają też cele jakie wspierają - np. edukacja, ochrona przyrody, sport, sztuka. Zatem trzeba trafnie dobrać potencjalnego sponsora.

Podstawowe korzyści z istnienia takich fundacji dla organizacji pozarządowych są oczywiste. A jakie korzyści mają banki powołujące fundacje? Moim zdaniem są trzy główne powody:
  • spychologiczny (ludzie/organizacje potrzebujące pomocy zawsze będą o nią prosić w banku - bank posiadający fundację może odpowiedzieć na pismo żebracze, że nie udziela wsparcia bezpośrednio a działania społeczne realizuje poprze fundację i tam można próbować uzyskać dofinansowanie) 
  • wizerunkowy (pozytywny obraz firmy dzielącej się zyskiem, pomagającej dzieciom, ratującej środowisko)
  • ekonomiczny (działania społeczne to inwestycja, w uproszczeniu: dotacja nauki dzieci>wykształceni ludzie>bogaci ludzie>pieniądze w banku).
Działalność fundacji bankowych wpisuje się w koncepcję "społecznej odpowiedzialności biznesu" (w skrócie CSR), ale jest to jedynie wycinek strategii CSR realizowanej przez poważne, duże firmy. 

Poniżej zamieszczam autorski wykaz wybranych fundacji bankowych, wraz z celami ich działalności. Będziecie wiedzieli jak i w co dany bank się angażuje. Zestawienie może się też przydać podmiotom szukającym dofinansowania - by wnioskować w fundacji wspierającej działania zgodne z danym projektem.

wtorek, 3 września 2013

Bank - instytucja charytatywna ?

Gdy kilka dni temu w poście http://bez-owijaczy.blogspot.com/2013/08/po-co-siedziec-w-tym-beznadziejnym-pko.html, wytknąłem wady Superkonta w PKO BP - z podwyżkami opłat na czele, ktoś napisał ironicznie w komentarzu: "jasne...bo przecież bank powienien być instytucją charytatywną". Otóż muszę poinformować dawcę komentarza i wszystkich czytelników, że banki często podejmują działania charytatywne. Nie chodzi mi tylko o fundacje bankowe (o których wkrótce napiszę), ale o pomoc bezpośrednią. W mojej kilkuletniej działalności w pomocy społecznej byłem świadkiem pozyskania darowizny finansowej od banku. 
Jakiego? 
Zdziwicie się ... 

poniedziałek, 2 września 2013

Przedszkolanka Anna A. to wcale nie "anioł".

W dniu rozpoczęcia roku szkolnego pragnę ostrzec rodziców przedszkolaków: Jeśli w przedszkolu, do którego uczęszczają Wasze dzieci zatrudniono nową panią - Annę A, to wiedzcie, że wbrew nazwisku (moim zdaniem) nie jest ona "aniołem". 
Informacja skierowana do osób z Łodzi, bo tu jest największe zagrożenie, że któryś z dyrektorów popełni taki błąd jak dyrektorka przedszkola moich dzieci. 
Krótko i bez rozpisywania: Moim zdaniem osoba ta nie nadaje się do pracy z dziećmi. 
Rada: Nie wierzcie w jej fałszywe uśmiechy i popisy. Szybko zmieniajcie grupę. A jeśli dziecko zacznie zgłaszać niepokojące informacje i nie będzie chciało chodzić do przedszkola - nie lekceważcie tego!

sobota, 31 sierpnia 2013

Po co siedzieć w tym beznadziejnym PKO?

Cena jaką przychodzi płacić za posiadanie konta w banku, do którego nam blisko, który posiada sporo bankomatów i do którego jestem przyzwyczajony zrobiła się chyba zbyt wielka.
Robiąc wczoraj przelewy ze skromnej wypłaty myślałem, że mnie szlag trafi. W wakacyjnym sezonie urlopowym wprowadzili drobne zmiany w tabeli opłat.
I tak:

piątek, 30 sierpnia 2013

Audiobajki, czyli bajki do słuchania

Mam nadzieję, że powszechnie wiadomo, jak ważne jest czytanie dzieciom bajek. Przede wszystkim buduje kontakt dziecka z rodzicem, a także rozwija wyobraźnię, kreatywność, twórczość. Wspólne czytanie to dla dziecka wspaniała zabawa a także nauka. Warto czytać już niemowlakowi, bo stymuluje to jego mózg i rozwija mowę. Dzięki bajkom dziecko wzbogaca swoje słownictwo, ćwiczy pamięć. W dzieciństwie umysł jest bardzo chłonny. Dziecko dużo zapamiętuje, kształtuje swój system wartości, rozwija wrażliwość moralną, uczy się odróżniać dobro od zła. Dlatego tak ważne jest, by czytane bajki były świadomie wybrane.

Niestety pęd za kasiorą nie zawsze pozwala znaleźć czas, by przeczytać bajkę dziecku gdy tylko ono tego chce. Dobrym rozwiązaniem jest wówczas skorzystanie z bogatej oferty audiobajek. Bajki do słuchania są dostępne w księgarniach na płytach lub w Internecie. Polecam trzy strony z audiobajkami: 

środa, 28 sierpnia 2013

Mamy fachowca - remonty-wykończenia

17 lipca pisałem, że "Trudno o fachowca" i rzeczywiście tak jest. Korzystając z usług różnych osób, wciąż nie było takiego do którego chcielibyśmy ponownie zadzwonić i zlecić mu następną pracę. Ostatnio  skończył u nas pracę fachowiec, który choć ideałem nie jest, ale jesteśmy z niego na tyle zadowoleni, że z pewnością zadzwonimy do niego przy kolejnym remoncie.

piątek, 23 sierpnia 2013

Automaty do sprzedaży biletów w MPK

Obserwując pasażerów w pojazdach MPK widzę, że automaty biletowe wzbudzają mieszane odczucia i nie cieszą się jeszcze zbyt dużym powodzeniem. A szkoda. W łódzkich autobusach i tramwajach jest prawie 150 takich urządzeń. Intensywnie zostały wprowadzane od czerwca 2011 roku. Są plany, by automaty znalazły się w każdym pojeździe MPK i w wybranych miejscach Łodzi. Moim zdaniem to dobrze. Jakie dostrzegam zalety?

niedziela, 18 sierpnia 2013

gra Kiki Ricky

Niedawno moje dzieci dostały grę Kiki Ricky marki Ravensburger. Ta wesoła gra zręcznościowa  przeznaczona jest dla 2 - 4 graczy w wieku od 4 do 8 lat. Choć nie wiem po co wyznaczano górną granicę, bo ja też w nią chętnie gram. Myślę, że to świetna zabawa dla całej rodziny. 

Od początku: Choć od wprowadzenia gry na polski rynek minęło już trochę czasu jest ona nadal szeroko dostępna w sklepach branżowych i internetowych. Cena wynosi ok 55 zł. W 2012 roku wydana została gra w wersji mini, którą można kupić za ok 20 zł. 
Plansza do gry jest przestrzenna. Podobnie jak pionki - kury; kostki; elementy dodatkowe - konewka, bańka na mleko, wiaderko i beczka wykonana jest z dobrej jakości plastiku. Zbudowanie planszy (powczepianie w nią elementów) wykonuje się jednorazowo. Później trzeba tylko zdejmować gniazdo z kogutem i gra mieści się w pudełku. Plansza jest ładnie zrobiona, utrzymana w wiejskim klimacie. Przy odrobinie fantazji można mieć wrażenie, że kurczaki wspinają się po kostkach słomy. 

piątek, 16 sierpnia 2013

Uważaj! Nie klikaj tego!

TANIE SENSACJE NA FB: Tragiczny wypadek w centrum,  Napisała szokujący list do mamy,   Wysłała fotkę do chłopaka. Zerwał z nią,  16 latka w ciąży zginęła w wypadku. Jej dziecko uratowano,   Ona nie może uwierzyć co ma w ręce. 

I zaraz bezmyślne KLIK KLIK KLIK. Jak dzieci szukające sensacji. 

Widzę na facebooku, że wciąż nie brakuje ludzi, którzy dają się na to nabrać. Choć dotyczy to już raczej nastolatków. Rok czy dwa lata temu śmiałem się z głupich a czasem wulgarnych ilustracji udostępnianych (pewnie nieświadomie) przez moich poważnych znajomych, po których nigdy bym się tego nie spodziewał. Wielu chciało zobaczyć co to takiego jest, że podpisują to na zasadzie "to co widzisz to nie to co widzisz" lub "to co widzisz to nie to o czym pomyślałeś". Na szczęście ludzie uczą się na błędach. Niestety nie wszyscy. Niektórzy nie lubią się uczyć. 
Po wczorajszej nowej fali głupich udostępnień postanowiłem poinformować niepoinformowanych: Nie klikajcie tego. Ostrzegam, bo: żal mi was, nie chcę tego oglądać, jako wasz znajomy jestem narażony na kradzież moich danych osobowych.
Bez-owijaczy: Jak to działa?

środa, 14 sierpnia 2013

Pomysł na deser: Panna Cotta

Dziś na podwieczorek przygotowałem a następnie zjadałem Panna Cotta o smaku czekoladowym. Użyłem torebki 2 w 1 (baza + sos) Winiary - "Pomysł na ..." . Jak wyszło i co sądzę o tym produkcie? Już upubliczniam moją opinię:

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

A może na konie?

Dla poszukujących aktywnych form wypoczynku w Łodzi polecam jazdę konną. Warto się wybrać szczególnie teraz, gdy są wakacje i pogoda dopisuje. Ta forma zdrowej rekreacji jest przeznaczona dla osób w każdym wieku - od małych dzieci (2 lata) do osób starszych. Wcale nie trzeba umieć jeździć, bo w ramach zajęć można skorzystać z nauki, odprowadzki, hipoterapii. Dla bardziej zaawansowanych proponuję jazdę na padoku, lonży lub w terenie.  Gdzie w Łodzi można pojeździć konno?  Już podpowiadam.